redakcja portalu bezrobocie.org.pl
aktualizacja: 07.09.2010
Młody, wykształcony, aktywny szuka pracy…

KARIERA MŁODEGO MAGISTRA? / FOT. WWW.MORQUEFILE.COM />/

Kilkukrotnie zwracaliśmy już uwagę, że jedną z grup, które najbardziej ucierpiały na kryzysie są ludzie młodzi, aktywni zawodowo. Dlaczego osoby, które właśnie skończyły edukację, są zaraz po studiach, mają obecnie coraz mniejsze szanse na szybkie i trwałe wejście na rynek pracy? I co młodzi ludzie mogą zrobić, by nie wpaść w pułapkę długotrwałego bezrobocia?

Jak podawaliśmy w artykule „Optymizm na rynku pracy?” Międzynarodowa Organizacja Pracy zwraca uwagę na to, że światowy kryzys gospodarczy spowodował wzrost globalnej stopy bezrobocia wśród osób w wieku 15–24 lata aż do 13% w roku 2009. Jak podaje Eurostat w komunikacie z 31 sierpnia 2010 r., średnia unijna stopa bezrobocia w grupie osób poniżej 25 lat w lipcu b.r. wyniosła 20,1%, przy czym liczba ta nie oddaje zróżnicowanej sytuacji, jaka jest udziałem młodych w Unii Europejskiej. Stopa bezrobocia dla młodzieży wahała się od 41,5% w Hiszpanii (gdzie dla wszystkich grup wiekowych wynosi 20,3%), przez 9,7% w Polsce (przy obecnym bezrobociu wg Eurostat 9,4%, a rejestrowym wg GUS 11,4%), do ok. 8,1% w Holandii (dane za czerwiec, analogicznie stopa bezrobocia dla całej populacji – 4,4%).
W Polsce liczba młodych bezrobotnych przyrasta w dużym tempie – według danych GUS za lipiec 2010 r. ponad 1/3 nowych bezrobotnych to ludzie do 24 roku życia, w tym, co zrozumiałe mając na uwadze niedawne zakończenie roku akademickiego, znaczna część to absolwenci – także szkół wyższych. Dlaczego jest to niepokojące?

Mniejsze doświadczenie zawodowe i umiejętności sprawiają, że młodzi ludzie są bardziej wrażliwi na wahania popytu na rynku pracy. Do tego ich sieci społeczne, przez które najczęściej czerpie się informację o ofertach pracy, nie są tak rozbudowane jak starszych pracowników. Często też osobom młodym brakuje doświadczenia w szukaniu pracy. Osoby najbardziej przedsiębiorcze borykają się natomiast z problemem pozyskiwania środków na własne biznesy (źródło: raport Global employment trends for youth, Międzynarodowa Organizacja Pracy, Genewa, sierpień 2010).

Sytuacją młodych ludzi zainteresował się Minister Michał Boni, który w swojej wypowiedzi z  25 marca 2010 r. podczas seminarium pt. „Outplacement w dobie kryzysu”, podkreślał, że sytuacja ta wiąże się z kilkoma charakterystycznymi uwarunkowaniami systemu edukacji i środowiska kulturowego, w jakim młodzi się wychowują:

  • problemy z transferem z edukacji na rynek pracy, przy wysokim wskaźniku skolaryzacji na poziomie wyższym, wywołane są
    • małą elastycznością systemu edukacji, który nie odpowiada na potrzeby rynku pracy
    • brakiem umiejętności praktycznego wykorzystania wiedzy (zarówno technicznej jak i nietechnicznej)
    • wciąż późnym startem zawodowym (6–8 miesięcy po ukończeniu edukacji dla mężczyzn, 9–12 dla kobiet), który skutkuje m.in. dewaluacją nabytych umiejętności, zniechęceniem i biernością
  • problemy z motywacją do podjęcia aktywnego życia zawodowego (co wskazane by było nawet jeszcze podczas ostatnich lat studiów) łączą się z wysokim wskaźnikiem „gniazdownictwa”, czyli z pozostawaniem „przy rodzicach” nawet do 30 roku życia i z brakiem podstawowych umiejętności prowadzenia własnego gospodarstwa domowego. Problem ten, po części spowodowany trudną sytuacją na rynku mieszkaniowym (wysokie koszty najmu i horrendalne ceny mieszkań, a także znaczne koszty kredytów mieszkaniowych), jest szczególnie widoczny wśród młodych mężczyzn – 83% całej populacji w wieku 20–24 lat mieszka z rodzicami. To, niestety, często rodzi bierność zawodową i życiową.

Na te problemy nakłada się obraz rynku pracy, który jest coraz bardziej zamknięty dla osób młodych – począwszy od oferty miejsc pracy, które coraz częściej kierowane są do doświadczonych specjalistów i managerów, a skończywszy na ograniczonym dostępie do nowych miejsc pracy na terenach wiejskich i w miasteczkach znacznie oddalonych od wielkich aglomeracji.

Po pierwsze problem z dostępem do nowych miejsc pracy mają właściwie wszyscy absolwenci mieszkający poza obszarem dużych miast; oferty skierowane do osób bez doświadczenia zawodowego pojawiają się w zasadzie tylko w Warszawie (która wręcz monopolizuje rynek, oferując aż 60% spośród tak sprofilowanych wakatów), Krakowie, Wrocławiu i Poznaniu. Czyli w miastach regionów o najmniejszej stopie bezrobocia. Małe miejscowości i wsie są praktycznie poza zasięgiem rynku pracy.

Po drugie zmienia się struktura ofert pracy – pracodawcy, zmuszeni przez kryzys do oszczędnego gospodarowania środkami na rozwój kadr, poszukują głównie pracowników doświadczonych i wysoko-wykwalifikowanych. Jak podaje Elżbieta Flasińska z portalu Pracuj.pl (grupa Pracuj), jednocześnie z rosnącym bezrobociem rośnie zapotrzebowanie na dobrych specjalistów – w tym handlowców, pracowników PR oraz specjalistów branży IT, ekonomiści szacują, że bezrobocie pod koniec tego roku może wynieść nawet 12%. – Z pewnością jednak nadal poszukiwani będą skuteczni handlowcy (szczególnie w branży finansowej), osoby dbające o nawiązywanie i utrzymywanie dobrych relacji z klientami oraz osoby z wykształceniem technicznym i informatycznym, przede wszystkim programiści – komentuje Flasińska. W lipcu portal Pracuj.pl odnotował także gwałtowny 30% wzrost zapotrzebowania na kierowników i managerów. Rośnie tym samym rozdźwięk pomiędzy możliwościami osób młodych a wymaganiami stawianymi przez potencjalnych pracodawców.

Po trzecie kryzys wpłynął na spadek wynagrodzeń osób wchodzących na rynek pracy w latach 2008 i 2009. firma Sedlak&Sedlak zbierała dane na ten temat w ramach Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń (OBW), które opiera się na ankietach internetowych. Wśród respondentów znajdziemy zatem głównie ludzi młodych o wyższym wykształceniu, często korzystających z internetu. Tak dobrana próba nie jest reprezentatywna dla całego kraju i prawdopodobnie wartości otrzymane w badaniu są znacznie wyższe od średnich krajowych wynagrodzeń w sektorach analizowanych np. przez GUS. Jeśli weźmie się to pod uwagę, to dane publikowane przez portal wynagrodzenia.pl nie napawają optymizmem:

  • w 2008 r. (w którym przypominamy dopiero w ostatnim kwartale się pojawiły się wyraźne oznaki kryzysu) wartości oczekiwane wynagrodzeń w pierwszej pracy wahały się od 1200 zł brutto na stanowisku sprzedawcy do 2500 zł brutto na stanowisku programisty lub pracownika działu IT. Jednocześnie odnotowano, że ok. 30% spośród respondentów, którzy podjęli pierwszą pracę w 2008 r. mogło liczyć na  zarobek w zakresie tylko 1000–1500 zł brutto, a 10% osób o stażu pracy poniżej roku zarabiało do 1375 zł. (źródło danych: raport firmy Sedlak&Sedlak „Wynagrodzenia osób rozpoczynających pracę w 2008 roku” opublikowany na portalu wynagrodzenia.pl w ramach OBW 2008)
  • w 2009 r. odnotowano spadek wartości oczekiwanej wynagrodzeń osób w przedziale 18–24 lata w podziale na szczeble zarządzania – od ok. 200 zł brutto dla pracowników szeregowych do ok. 300 zł w przypadku stanowisk kierowniczych. Jedynie na stanowiskach młodych dyrektorów i członków zarządów widać niewielki wzrost wynagrodzenia (niecałe 100 zł brutto), lecz podejrzewamy, że ich udział w próbie jest nieznaczny. Spadki nie wydają się duże, lecz trzeba pamiętać, że mediana nie oddaje całego obrazu sytuacji, i że w roku 2008 (lepszym pod względem płac) ok. 10% respondentów pracujących poniżej roku zarabiało mniej niż 1375 zł brutto.

Kolejną prawidłowością, która działa na niekorzyść osób młodych, jest obserwowany spadek wynagrodzeń osób o stażu pracy poniżej roku. Niskie wynagrodzenia oraz niekorzystne warunki w pierwszych latach pracy uniemożliwiają lub utrudniają start życiowy – usamodzielnienie się, wyprowadzenie od rodziców, czy też założenie własnej rodziny. Sytuacja opisana powyżej niebezpiecznie przypomina tę z początku lat dwutysięcznych, gdy młodzi absolwenci nazwani zostali – od wysokości swoich pierwszych i, niestety, także kolejnych zarobków – „pokoleniem 1200”. Co ważne: im niższe wynagrodzenia i im gorsze warunki w pierwszej pracy, tym mniejsze możliwości ambitnego rozwoju zawodowego – powstaje efekt błędnego koła, który powoduje, że ci, którzy wystartowali zawodowo w czasach dekoniunktury, nie będą mogli liczyć na znaczną poprawę warunków pracy i płacy.

Co poradzić młodym ludziom?

Po pierwsze i najważniejsze warto zainwestować w siebie. Są na to sposoby zarówno przy zapewnionym źródle utrzymania, jak i podczas poszukiwania pracy (np. gdy ma się status bezrobotnego):

  • zawsze warto podnosić swoje kwalifikacje np. szkoląc się lub studiując – przy czym warto wybierać takie kierunki, które w perspektywie kilku lat pozwolą na zatrudnienie w kilku istotnych sektorach – obecnie są to kierunki techniczne, inżynieryjne lub związane z rozwojem technologii;
  • koniecznie położyć duży nacisk na naukę przynajmniej jednego języka obcego tak, by opanować go w stopniu dobrym lub bardzo dobrym – z przytaczanych wcześniej badań firmy Sedlak&Sedlak wynika, że dobra i bardzo dobra znajomość języka angielskiego predysponuje do znacznego wzrostu zarobków w trakcie kariery zawodowej;
  • podczas studiów młode osoby powinni skupić się na świadomym budowaniu swoich kompetencji, poszukiwanie pracy (lub stażu) rozpocząć jak najwcześniej. Piąty rok studiów to czas, gdy trzeba już aktywnie działać na rynku. Podejmowanie różnej aktywności na studiach (koła naukowe, dodatkowe programy edukacyjne oferowane np. przez pracodawców) też jest bardzo ważne, jak wykazały badania Katedry Rozwoju Kapitału Ludzkiego Szkoły Głównej Handlowej i firmy Deloitte Pierwsze kroki na rynku pracy. Ogólnopolskie badanie studentów i absolwentów, Warszawa, 2010;
  • zarejestrowani bezrobotni korzystać mogą nie tylko z kursów i szkoleń oferowanych przez urzędy pracy. Pamiętać należy o tym, że zarówno osoby bez doświadczenia zawodowego, jak i młodzi do 25 roku życia mogą liczyć na szczególne formy wsparcia, do których należą także stypendia na kontynuację nauki, pożyczki szkoleniowe, jednorazowe środki na podjęcie działalności gospodarczej, czy nawet zwrot kosztów opieki nad dzieckiem w trakcie poszukiwania pracy;
  • jeśli ma się taką możliwość (finansową i organizacyjną), warto nabyć doświadczenie zawodowe poprzez podjęcie pracy w formie (nieodpłatnego) wolontariatu – opcja ta może być szczególnie ciekawa dla studentów, którzy szukają szansy na sprawdzenie się w sytuacjach, w których trzeba wykazać się dobrym zorganizowaniem pracy i nierzadko umiejętnościami godnymi dobrego managera;
  • warto inwestować w staż zawodowy – może to być dla młodego człowieka początek kariery, bo gdy minie kryzys, a dana osoba się sprawdzi w firmie, pozna jej zwyczaje, kulturę organizacyjną i kulturę pracy, to pracodawca chętniej ją zatrudni niż osobę o podobnych kwalifikacjach, która nie ma doświadczenia w pracy w tej firmie. Dodatkowo, zdobyte doświadczenie może zostać docenione także przez innego pracodawcę, a staż odbyty w trakcie edukacji i związany z jej kierunkiem znacznie skraca czas zdobywania kwalifikacji zawodowych.

W sytuacji, gdy pracę ze względów finansowych podjąć musimy dość szybko, warto pamiętać o tym by:

  • była ona jak najbliższa kompetencji, które posiadamy lub nabyliśmy w trakcie nauki, nawet jeśli nie jest to bezpośrednio praca w wyuczonym zawodzie. Nie zapomnimy nabytych umiejętności lub nabędziemy nowe podobne oraz zapobiegniemy „dziurze” w CV;
  • przygotować odpowiednie dokumenty (list motywacyjny, CV) w sposób jak najbardziej profesjonalny, gdyż, według opinii firmy consultingowej Ernst&Young (przytaczanej przez „Gazetę Wyborczą” w artykule Michała Lubczyńskiego Absolwent szuka pracy z 30 sierpnia 2010 r.), bardzo dużo podań o pracę zostaje odrzuconych w pierwszych etapach rekrutacji ze względu na ogrom zawartych w nich błędów. Młody człowiek powinien dołożyć starań, by jego list motywacyjny był przygotowany „na miarę” – odpowiadał charakterem, formą i treścią temu, co prezentuje sobą firma, do której rekrutuje się kandydat. Przed napisaniem listu i przed rozmową kwalifikacyjną nie tylko można ale i wręcz trzeba zapoznać się z misją firmy i, w miarę możliwości, także z jej strategią rozwoju;
  • nie bać się korzystania z pomocy wykwalifikowanego doradcy zawodowego. Obecnie doradcy korzystają z bardzo zaawansowanych narzędzi, których celem jest zarówno określenie predyspozycji poszukującego pracy, jak i weryfikacja jego obszaru zainteresowań oraz jego potencjalnej ścieżki rozwoju zawodowego. Z usług doradców można skorzystać w urzędach pracy, agencjach zatrudnienia lub w niektórych organizacjach pozarządowych.

Z obserwacji wynika, że oferta urzędów pracy, choć kompleksowa, nie jest wystarczająco dostosowana do potrzeb młodych bezrobotnych – brakuje jej elastyczności i możliwości natychmiastowej reakcji na sezonowe wahania rynku. Warto w tej sytuacji zainteresować się ofertą organizacji pozarządowych. Organizacje pozarządowe oferujące usługi rynku pracy, działające także w mniejszych miastach, mają dobre rozeznanie w problematyce lokalnej, ponieważ często powstawały z chęci zmiany problemów trapiących lokalne środowisko. Ich oferta jest zindywidualizowana i szyta na miarę, pod potrzeby konkretnej osoby.

Organizacje pozarządowe mogą pochwalić się między innymi ciekawą ofertą szkoleń dla doradców zawodowych, w których stawiają na wykorzystanie nowatorskich metod i oferują doradcom gotowe, kompleksowe narzędzia pracy. Fundacja Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych posiada w swojej ofercie szkolenie z metodyki doradztwa zawodowego – Program dla osób planujących karierę, szukających pracy i zmieniających zawód „Spadochron”. Metoda postępowania według „Spadochronu” jest szczególnie adekwatna w przypadku doradztwa skierowanego do osób bez doświadczenia zawodowego, gdyż:

  • pozwala na dotarcie do informacji o typie osobowości, sposobie ekspresji i cechach przejawiających się w różnych obszarach działań poszukującego pracy;
  • bada i diagnozuje (w sposób niejawny, niejako bez świadomości „badanego”) obszary zainteresowań i predyspozycje wynikające z poprzednich doświadczeń bezrobotnego;
  • pozwala na weryfikację zdobytych informacji w praktyce, przez samego zainteresowanego – ten, zanim zacznie aktywne poszukiwanie pracy, angażuje się w szczegółowe rozpoznanie środowiska pracy, w jakim chciałby w przyszłości funkcjonować.

Bazę kontaktową do organizacji pozarządowych świadczących usługi rynku pracy można znaleźć na portalu www.bezrobocie.org.pl. Baza zawiera ponad 2000 takich organizacji.

Na zakończenie dodać należy, że nie tylko absolwentów czeka dużo pracy przy poszukiwaniu wymarzonej posady – wspomniane wyżej badanie Szkoły Głównej Handlowej i firmy Deloitte wykazało, że „dla firm nadszedł czas na rewizję dotychczasowych strategii rekrutowania pracowników”. Studenci bowiem od pierwszej pracy oczekują przede wszystkim klarownej perspektywy rozwoju zawodowego, a od uczelni – lepszego przygotowania do pracy w zawodzie.

– Pracę domową do odrobienia mają nie tylko studenci, ale również same uczelnie oraz pracodawcy. – przeczytamy w informacji prasowej firmy Deloitte – Uczelnie powinny ściślej współpracować z pracodawcami, by wesprzeć absolwentów we wchodzeniu na rynek pracy. W podsumowaniu badania znajdziemy między innymi rekomendacje dla uczelni, które powinny prowadzić ścisłą współpracę z potencjalnymi pracodawcami i promować przedsiębiorczość wśród studentów. Wśród rekomendacji dla pracodawców znaleźć można zalecenia do prowadzenia dialogu z potencjalnymi pracownikami, rozszerzenia oferty staży i praktyk dla studentów na każdym etapie edukacji oraz sięgania po nowe technologie na rzecz poprawy komunikacji z młodymi ludźmi.

Organizacje pozarządowe także powinny włączyć się w aktywizację zawodową młodych ludzi, nawiązując partnerstwo z przedstawicielami odpowiedzialnego biznesu na rzecz tworzenia specjalnych miejsc pracy (w formie stażu, praktyki, czy wolontariatu pracowniczego), gdzie osoby o niskim stażu zawodowym mogłyby zdobywać doświadczenie.

 

Źródło: www.bezrobocie.org.pl
/// KOMENTARZE (0) / DODAJ KOMENTARZ ///